Chorwacja

Chorwacja
Jedziemy sobie powoli po Balkanach. Pogoda si? wypogodzila. Mamy za sob? tydzie? w deszczu. By? deszcz maly, duzy, mzawka, burza z piorunami, Bora - silny wiatr od l?du do morza. Jednej nocy sp?dzili?my 2 godziny trzymaj?c konstrukcje namiotu-co uchronilo go przed zniszczeniem. W tym samym czasie Adam smacznie sobie spal. Bo przecie? jak tak wieje i na dodatek pada deszcz to ?pi si? wysmienicie. Jak nad ranem synek si? obudzi? to z?o?yli?my namiot i przenie?li?my si? do samochodu.
Nast?pna noc tez sp?dzili?my w aucie, my z przodu a synek na tylnym siedzeniu -chyba mu si? spodobalo... bo spa? smacznie... o 4 nad ranem nasta?a cisza. Zrobi?o si? tak cicho, ?e a? si? obudzi?am i reszt? ranka sp?dzili?my juz w namiocie -z wyprostowany nogami i wyspany Adamem, któremu juz nie do snu bylo....
Dzie? odpoczynku i w droge. Przejechali?my barwnym wybrze?em Horwacji do okolic Zadaru. W planach by? Park Narodowy i wspinanie si? po gorach... ale burza ponownie dala nam po plecach. Wszystko mokre, za s?siadów mieli?my m?odzie? z Anglii - fajnie tak od czasu do czasu popatrze? na m?ode runo... Adas by? zachwycony towarzystwem. Rano ?niadanko i pakowanie... po drodze wychodzi s?onko - szybko rozstawiamy namiot przy drodze -mo?e troch? przeschnie.... uf...uda?o sie...potem odbijamy w mniejsze drogi - nie jest ju? tak turystycznie. Przeje?d?amy przez totalnie zniszczone wioski. ?lady po rakietami i pociskach. Jedziemy w totalnej ciszy. Taki widok wojny daje wiele do myslenia. Wszystko opuszczone, Muslimskie domy do których ju? nikt niewroci. Jakby si? czas zatrzymal.
Wracamy do drogi g?ównej a tu jest tu i teraz. Reklamy, szyldy, wsz?dzie pokoje do wynajecia, kemping za kampingiem i restauracja za hotelem.
Uda?o nam si? jednak ponownie odbi? w ma?a drog? i tam zobaczyli?my drogowskaz kemping i pla?a miejska. Bingo!!! Kemping nad rzeka - turkusowa rzeka. Na pla?y bar - wszystko zamkni?te - ale na szcz??cie wc otwarte. Ca?e bajeczne miejsce tylko dla nas... puszczamy, kaczki na wodzie. A Adam rzuca kamieniami tak...ze trzeba go rozebra? bo ca?y by si? pomoczyl. Wieczorem idziemy do sklepu na zakupy, potem jak ju? si? rozesz?o po wiosce, ?e kto? jest na kempingu przyje?d?a w?a?ciciel baru. Ale mowi, ?e mo?emy spokojnie sobie tam spac. Wyspali?my si? i wszyscy mieli?my du?o dziwnych snow.
Ale teraz ju? jeste?my w okolicach Dubrownika. Na ma?ym kempingu sk?d wida? morze. Pijemy sobie winko lub piwko jak kto woli, pranie zrobione, obiad tez. Wiec nagle zapomnieli?my o brzydkiej pogodzie i o tygodniu w deszczu. Teraz jest cieplo. Adas nie jest przyzwyczajony do takich upalow. Biedak wygl?da na zm?czonego i na dodatek w nocy pociely go komary.
Zostalismy w jednym miejscu na piec dni. Zwiedzili?my Dubrownik z samego rana bo po poludniu sa tam straszne tloki. Zrobilo sie goraco, udalo sie zanurzy? nogi w morzu a co niektorzy plywali na falach. Teraz to tylko wspomnienia bo obecnie jestesmy w Bo?ni. Pozdrawiamy.

Comment

Je e-mailadres wordt niet gepubliceerd

Blijf op hoogte!

Want to receive an email when a new travel story is added? Signup for the mailinglist

Other travelstories

Reis blog, ook wel reis webblog genoemd, wordt mogelijk gemaakt door Around the Globe. "Ontmoetingsplek voor en door reizigers". Lees onze Disclaimer